Ptaki w Ogrodzie Botanicznym

W Ogrodzie Botanicznym UMCS w Lublinie ciekawe są nie tylko rośliny. Można tu także spotkać wiele gatunków ptaków.

Okazję aby się o tym przekonać mieli młodzi uczestnicy Letniej Akademii Młodego Przyrodnika orgaznizowanej już od szeregu lat przez Ogród Botaniczny UMCS. LAMP to cykl warsztatów, których uczestnicy mają okazję poznać tajniki wiedzy botanicznej, ogrodniczej i florystycznej, a także z innych dziedzin przyrodniczych w formie łatwej, przyjemnej i sprzyjającej zabawie. Udział w Akademii biorą dzieci w wieku lat 7-10. Dnia 2 lipca br. odbyły się w ramach Akademii warsztaty ornitologiczne. Nosiły one tytuł „Ptaki w Ogrodzie Botanicznym” i prowadził je pracownik Biura ZLPK Krzysztof Wojciechowski.

Rozpoczęliśmy od części teoretycznej. Jako, że ptaki to stworzenia bardzo ulotne i często nie jest łatwo je zaobserwować w naturze toteż na początek osiemnastu małych studentów Akademii miało okazję zobaczyć na zdjęciach jak wyglądają skrzydlaci mieszkańcy Ogrodu Botanicznego. W salce wykładowej rozbrzmiewał też cały ptasi chór. Dochodziło zeń delikatne „cyt, cii” muchołówki szarej, donośne wołanie samca wilgi i zrzędliwe trzeszczenie Pani Wilgowej, kwiczący głos … kwiczoła, „rechot” dzięcioła zielonego i nachalne „naśmiewanie się” krzyżówki, a także przypominający serię z karabinu maszynowego „terkot” sroki.

Napatrzywszy i nasłuchawszy się ruszyliśmy w ogród szukać w naturze ptasich mieszkańców ogrodu. Ale nim przyłożyliśmy do oczu lornetki każdy z uczestników Akademii dostał w dłoń kartę obserwacji, na której nie tylko zaznaczał spotkane lub usłyszane w ogrodzie gatunki, ale też z pomocą specjalnego ornitologicznego „grypsu” opisał jego płeć czy zachowanie. Pierwsi „braciszkowie skrzydlaci” nie kazali na siebie długo czekać. Tuż za progiem odzywał się donośnie samiec czarnogłowej kapturki – jednej z pospolitszych naszych pokrzewek. Od pierwszych kroków towarzyszyły nam też gruchające grzywacze jakby chcąc udowodnić, że w miastach są one teraz „w natarciu”. Wysoko w koronach lip, jesionów i świerków uparcie „liczył pieniądze” pierwiosnek. Całą sakwę ich chyba naliczył bo niemal nie przestawał. Za to w gęstych gałązkach świerków kryły się podloty bogatki swoimi nieco zalęknionymi głosami dając znać mamusi gdzie się ukrywają. Nad naszymi głowami zajadle polowały jerzyki i nieco bardziej ospale szybowały kawki. Wiele radości sprawiła nam wizyta nad stawikami, i wcale nie dlatego, że kaczki krzyżówki ufnie podchodziły na niemal pod nogi, ale dlatego, że bardzo nieufna i ostrożna kokoszka wodna zwana kurką wodną wypłynęła na taflę wody i zaprezentowała się nam w całej okazałości, choć ze sporej odległości. A tam gdzie mokro tam i łatwiej o dzięcioła zielonego. I owszem zielony kujon nie pokazał się, ale dał znać o swojej obecności donośnym „rechotem”. Wkrótce też czy to z zazdrości czy tak po prostu pojawił się też jego mniejszy (choć nazywany dużym) kuzyn - dzięcioł pstry duży. Obok zaś zaskrzeczała podobnie pstro upierzona sroka.

Niektóre z ptaków nie zaszczyciły nas swoim widokiem, musieliśmy się zadowolić jedynie ich głosem. Tak było np. w przypadku kosa, który zwykle tak towarzyski i ciekawski teraz krył się gdzieś w gęstwinie gałęzi pogwizdując na nas. Inne były jeszcze bardziej „skąpe” bo nawet i głosem nie bardzo chciały nas obdarzyć. Ot taki np. kogut bażanta łaskawie zostawił nam tylko jedno swoje czerwonawe piórko. Ale i tak zanotowaliśmy skrzętnie na swoich kartach obserwacji nawet kilkanaście gatunków na ok. 50, o które podejrzewamy Ogród w okresie wiosenno-jesiennym. To bardzo dobry wynik jak na jedynie półtoragodzinną obserwację.

A trzeba powiedzieć, że nie tylko o naszych ptakach rozmawialiśmy w czasie wycieczki. Nie mniej zajmująca jak obserwacja ptaków była dyskusja nad możliwościami kulinarnymi ptasznika giganta, nad tym dlaczego kot syjamski nie lubi gupików albo do kogo tak naprawdę należy kupiony przez babcię ratlerek. Ornitologiczna przygoda zakończyła się koło kawiarenki ogrodowej. Rozstaliśmy się z młodymi adeptami ornitologii zostawiając im na pamiątkę magnesy z wizerunkami rodzimych gatunków ptaków, choć niekoniecznie tych, które występują w Ogrodzie Botanicznym.

Na koniec pragniemy serdecznie podziękować dr Grażynie Szymczak – dyrektor Ogrodu Botanicznego UMCS w Lublinie za możliwość poprowadzenia zajęć ornitologicznych z małymi studentami Akademii, a także Panu Błażejowi Maciorowskiemui jego współpracownicom za organizację zajęć i pomoc w ich przeprowadzeniu. Mamy nadzieję, że to nie ostatnie zajęcia ornitologiczne w ogrodzie botanicznym. Ogród jest bowiem jednym z wyjątkowych miejsc w Lublinie, które do obserwacji ptaków bardzo się nadają.

 

Tekst: Krzysztof Wojciechowski, Biuro ZLPK

Foto: Aleksandra Kaźmierczuk

Więcej o Letniej Akademii Młodego Przyrodnika można przeczytać na stronie: https://www.umcs.pl/pl/aktualnosci,3655,letnia-akademia-mlodego-przyrodnika-warsztaty-01-05-07-,78850.chtm#page-1