Przeskocz do treści Przeskocz do menu

PAMIĘTAMY

  • 02-11-2016

Ten samotny grób na wzniesieniu wotoczeniu jodeł to jakby symbol losu wielu żołnierzy, którzy walczyli w tych lasach wczasie II wojny światowej.Pamiętaliśmy również o powstańcach styczniowych, których mogiła znajduje się na cmentarzu w Krasnobrodzie. Symbolizuje ich dumny orzeł zrywający kajdany.Symboliczne „światełko” zapaliliśmy też na grobie kolegi, wieloletniego pracownika Zamojskich Parków Krajobrazowych.Za „Nowym Kurierem Zamojskim” przytaczamy historię mogiły poległego ułana:„Historia z„Mogiłą Piotra”, bo tak ją nazywa Klub Miłośników Historii zTomaszowa Lubelskiego, zaczęła się parę lat temu od wyjazdu na grzyby kilku członków GRH 9. Pułku Piechoty Legionów. Znaleźli wtedy w lesie nie tylko grzyby, ale też samotny metalowy krzyż na leśnym wzgórzu stojący wśród drzew. Na krzyżu nie było tabliczki z napisem, mogiłę pochłonął las, przy krzyżu stało kilka wypalonych, starych zniczy. Z czasem od okolicznych mieszkańców dowiedzieli się, że to mogiła młodego ułana, który zginął tu podczas II wojny światowej. Po rozmowach z napotkanymi w okolicy ludźmi, dotarli do pani Marii Cios z Łuszczacza, która opowiedziała historię pochowanego żołnierza ijego mogiły. Według relacji opowiedzianej przez Marię Cios, jej mama Marianna Portka wraz zGenowefą Ścirką iAnną Portką były świadkami śmierci Piotra Szpyrki wlesie obok Łuszczaczaw 1939 r. Opowiadała o tym zdarzeniu swoim dzieciom, wnukom i innym mieszkańcom okolicznych miejscowości, aż do kresu własnego życia. Według jej opowieści, we wrześniu 1939 r., podczas bitwy polsko-niemieckiej oTomaszów Lubelski, do zabudowań gospodarczych jej mamy wbiegł żołnierz polski krzycząc, by jak najszybciej wszyscy opuścili zabudowania, uciekli i schowali się, bo zaraz będzie tutaj straszliwy bój! Wszyscy mieszkańcy Łuszczacza szybko zaczęli uciekać do bliskiego lasu. Gdy byli już pod lasem usłyszeli pierwsze wybuchy i strzały, „kule latały wszędzie”. Uciekając przez las napotkali sanitariuszkę zciężko rannym polskim żołnierzem (wysoki, przystojny mężczyzna o blond włosach). Pani Marianna Portka z koleżankami bez namysłu podbiegły do ciężko rannego i sanitariuszki, by pomóc opatrzyć ułana. Pani Marianna trzymała głowę rannego na kolanach, a sanitariuszka próbowała zatamować krwawiącą ranę Piotra. Niestety. Pomimo wszelkich starań Piotr zmarł. Później pojawiło się kilku żołnierzy, którzy przyszli znim zKrakowa, zabrali tylko połowę jego nieśmiertelnika, a zostawili dokumenty i rzeczy osobiste. Panie Marianna, Genowefa iAnna wraz z kilkoma mężczyznami z Łuszczacza pochowali Piotra wtym miejscu, gdzie został śmiertelnie ranny, a dokumenty, zdjęcie ipamiątki zatrzymali, by przekazać je jego rodzinie.Po wojnie jeden z mieszkańców Łuszczacza pisał listy na adres widniejący w dokumentach Piotra Szpyrki. Na te listy niestety nikt nigdy nie odpisywał. Od początku mieszkańcy Łuszczacza dbali o mogiłę Piotra; postawili drewniany krzyż na którym zamocowali jego zdjęcie wmundurze oraz hełm Piotra itabliczkę zjego danymi: Ułan Piotr Spyrka, lat 19 zKrakowskiej Brygady Kawalerii.Do lat 90-tych o mogiłę dbali mieszkańcy Łuszczacza, uczniowie szkoły podstawowej w Zielonem oraz leśniczy i pracownicy leśni. W tych samych latach drewniany, zmurszały krzyż wymienił na metalowy pan Władysław Kłyż i ten krzyż stoi do dziś. Od tamtego czasu mogiłę zaczął pochłaniać las. Ci którzy byli świadkami tej żołnierskiej ostatniej bitwy też już odeszli. Pamięć oUłanie Piotrze też zaczyna zanikać! Młodzi mieszkańcy słyszeli tę opowieść i znają ją, ale już nie wiedzieli, gdzie jest mogiła Piotra.”

Tekst i zdjęcia: ZLPK Ośrodek Zamiejscowy w Zamościu