Piorunowe strzałki w Kamiennym Wąwozie

Nazywano je kamieniami piorunowymi albo strzałkami perunowymi i wierzono, że powstają po uderzeniu pioruna w ziemię.

 

W dzieciństwie zbieraliśmy je namiętnie, bo istotnie wyglądały jak pociski (stąd i „najcenniejsze” były te ostro zakończone). Dodatkowo miały brązowo-pomarańczowe zabarwienie i były częściowo przezroczyste co sprawiało, że po wypolerowaniu przypominały kawałek bursztynu. Wierzyliśmy, też, że są pociskami, z jakichś nieznanych nam kulomiotów. A tym łatwiej było w to wierzyć, bo często na polach znajdowaliśmy ołowiane kulki będące pozostałością po toczących się na naszych terenach walkach w czasie I wojny światowej. Później nasze babcie „oświeciły nas”, że powstają one po uderzeniu pioruna. Dziecięcych głów nie zaprzątał ten dziwny zbieg okoliczności, że owe pioruny uderzały tylko w wapienne skały, bo nigdzie indziej piorunowych strzałek nie znajdowaliśmy.

„Przewrót” nastąpił dopiero po pójściu do szkoły. Tam, kiedy pochwaliliśmy się kiedyś pani nauczycielce swoimi cennymi znaleziskami, dowiedzieliśmy się, że nie od pioruna one pochodzą, ani tym bardziej nie ręką człowieka są uczynione, a są to … skamieniałe części zwierząt.

 

Belemnity, bo o nich mowa, to wymarłe morskie głowonogi należące do dziesięciornic. Ich nazwa doskonale odzwierciedla kształt zwierzęcia. Belemnon oznacza bowiem w języku greckim pocisk, strzałę. A kształt ów pochodził od kolcopodobnego rostrum będącą częścią endoszkieletu belemnita. Ta stożkowata muszla była podzielona przegrodami na komory gazowe, które ułatwiały belemnitowi poruszanie się w wodzie. To bowiem było naturalne środowisko życia tych zwierząt. Miały one długość nawet 6 metrów, jednak skamieniałe rostra takich wielkich osobników spotyka się niezmiernie rzadko. Najczęściej są to kilku, kilkunastocentymetrowe fragmenty znacznie mniejszych osobników. Były drapieżnikami, które często polowały podobnie jak współczesne rekiny – w grupach. Pływały bardzo szybko i zręcznie, polując głównie na ryby, które chwytały szczękami podobnymi do dziobu. Same zaś padały ofiarami większych od siebie bywalców mórz – ichtiozaurów.

Żyły w okresie od późnego triasu, do późnej kredy czyli mniej więcej od 300 do 80 milionów lat temu. Wymarły w okresie wymierania kredowego. I to jest powodem, dla którego znajduje się je w skałach wapiennych. A jako, że tych nie brak na Wyżynie Lubelskiej, to i belemnitów można szukać wszędzie gdzie są odsłonięcia takich skał. W dzieciństwie zbieraliśmy je na wysokim zboczu rzeki Marianka koło Sławęcina, które obecnie znajduje się w granicach Skierbieszowskiego Parku Krajobrazowego. „Na polowanie” chodziliśmy zwłaszcza po deszczach, ponieważ woda spływająca znaczną masą z wierzchowiny wymywała kolejne warstwy skał odsłaniając następne pokłady, w których nierzadko zdarzały się belemnity. I jeszcze jeden ważny czynnik: były one „umyte” wodami opadowymi stąd też bardziej widoczne na tle białej skały. Później pokrywały się „maskującym” białym pyłem, który znacznie utrudniał poszukiwania.

W ostatnich dniach września, przy okazji spaceru po nowe ścieżce edukacyjnej „Cieszynianka – Kamienny Wąwóz” w Krzczonowskim Parku Krajobrazowym udaliśmy się do miejsca, w którym istnieje największe prawdopodobieństwo znalezienia skamieniałego rostrum belemnita – do odsłonięcia skał wapiennych w zespole przyrodniczo-krajobrazowym „Kamienny Wąwóz”. Poszukiwania trwały dość długo, ale zakończyły się sukcesem. 4,5-centymetrowy fragment rostrum wzbogacił zasób naszych materiałów edukacyjnych. „Pamiętajcie, że czterdzieści wieków patrzy na was z wysokości tych pomników” miał powiedzieć do swoich żołnierzy Napoleon przed bitwą pod piramidami. Trzymając w ręku belemnit ma się wrażenie, że nie 40 wieków, a minimum 80 milionów lat na nas patrzy. A przy odrobinie wysiłku możemy wyobrazić sobie, że Kamienny Wąwóz jest dnem kredowego morza, w którego przejrzystych wodach grupki śmigłych belemnitów polują na niewielkie rybki…  

Znalezisko belemnita dowodzi, że nowa ścieżka edukacyjna „Cieszynianka – Kamienny Wąwóz” posiada wiele różnorodnych atrakcji i jest ciekawa nie tylko ze względu na krajobraz oraz przyrodę ożywioną, ale także na nieożywione jej elementy. Natomiast skamieniałych rostrów tych prehistorycznych głowonogów możemy poszukać także w innych naszych parkach krajobrazowych: Kazimierskim, Wrzelowieckim, Szczebrzeszyńskim, Skierbieszowskim oczywiście, i gwarantuję, że sukces tych poszukiwań uzależniony jest tylko od naszej determinacji i uporu, bo skamieniałe belemnity z całą pewnością się tam znajdują.

 

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Wojciechowski, Biuro ZLPK

Rysunek: Tatiana Szejno